niedziela, 24 czerwiec 2018

Złośliwość rzeczy martwych

zepsuty samochód do ślubuŚlub to dzień, w którym wszystko musi być idealne. Każdemu bardzo na tym zależy. Najczęściej jednak jest tak, że im bardziej się staramy, tym więcej rzeczy idzie nie tak. Coś w stylu popularnych praw Murphy'ego. To dziś historia koleżanki...

 

Otóż koleżanka dopięła wszystko na ostatni guzik. Suknia, wystój sali, orkiestra, cały plan imprezy – wszystko było zaplanowane niemal co do minuty. Plan był zresztą bardzo dobry. Elegancka sala w małym dworku, suknia, co prawda używana, ale zupełnie wystrzałowa. Sprawdzona orkiestra weselna, która – jak się miało okazać – dała radę. Szczerze mówiąc rzadko kiedy widuje się tak dobrze bawiących się gości. Oczywiście charakter ludzi ma bardzo duże znaczenie, ale tutaj ewidentnie orkiestra porwała wszystkich do tańców i zabaw. Do wszystkiego można doliczyć szereg innych, nietypowych, kreatywnych pomysłów – naklejki na butelki wódki, lampiony, różne inne gadżety, które sprawiły, że wesele było zupełnie niesamowite. Ale z początku nic na to nie wskazywało...

 

ślbny pechOtóż para młoda postanowiła nie wynajmować samochodu na ślub, bo w końcu nie można mieć wszystkiego i gdzieś trzeba szukać oszczędności. O „podwózkę” postanowili poprosić kolegę – fana motoryzacji, który jednak – pech chciał – niedługo przed weselem miał stłuczkę. Nie było więc wyjścia, trzeba było pożyczyć od kogoś samochód. Jedynym, jaki udało się załatwić, był Citroen Xsara Picasso, więc para młoda z kościoła na wesele (a to dobre 25 km) jechała takim oto rodzinnym miniwanem :) Ale nie myślcie, że to koniec przygód. Samochód bowiem – mimo że z zewnątrz prezentował się przyzwoicie – okazał się zaniedbany od środka. I tak też – jak się później dowiedzieliśmy – po drodze poszła tylna belka, pojawiły się stuki od strony bagażnika, a i kierowca zaczął tracić przyczepność. Okazuje się, że to popularna przypadłość samochodów francuskich – źródło. Na szczęście dojechali, więc historia ma happy end. Ale co się państwo młodzi nadenerwowali to ich. No i śmiejemy się do dzisiaj, że to jedyna para, jaka spóźniła się na własne wesele.

 

Jak się okazuje, na samochodzie do ślubu nie ma co oszczędzać. Choć z drugiej strony – wypożyczone auto też mogło się popsuć. A jeśli w razie zainteresował Was temat francuskich samochodów, kliknijcie po więcej. Niby sprawdzone i tanie w eksploatacji, ale jednak niepozbawione wad.